czwartek, 24 lutego 2011

Historio, zachowaj Łukaszenkę!

Heretycki wiersz o Łukaszence

W połowie lutego 2011 roku napisałam wiersz pt. “Alexandre Loukachenko”, w którym wyraziłam swoje poparcie dla urzędującego prezydenta Republiki Białorusi. Utwór, jak nietrudno się domyślić, wywołał sporo emocji wśród Czytelników, głównie zdziwienie, przestrach i oburzenie. Taka reakcja nie była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ wielu naszych Rodaków, którym od lat wmawia się, że Aleksander “Baćka” Łukaszenka to wcielenie wszelkiego zła, po prostu nie wyobraża sobie, iż można mieć w tej kwestii odmienne zdanie.


Free your minds!

Fakt, że ktoś głosi coś innego niż popularne gazety i stacje telewizyjne, jest dla wielu Polaków rzeczą dziwną, która uruchamia u nich gwałtowną reakcję obronną. Ja jednak upieram się przy opinii, iż człowiek rozumny powinien myśleć samodzielnie, a nie powtarzać to, co mu serwują znani i lubiani dziennikarze. Pozwólcie, że w niniejszym felietonie uzasadnię, dlaczego popieram aktualnego (a raczej: wiecznego) prezydenta Białorusi. Refleksje, które tutaj przedstawię, są moimi prywatnymi przemyśleniami, wynikającymi z posiadania rozumu i świadomości, że komentarze medialnych celebrytów nie są prawdami absolutnymi. Precz z dogmatami tworzonymi przez “gadające głowy” z telewizji! Jak mawiają mądrzy ludzie: “Wyłączcie telewizory, włączcie myślenie”!


Nic nie dzieje się bez przyczyny

W popularnych mediach przedstawia się Łukaszenkę jako szalonego tyrana, który - z czystego sadyzmu - zajmuje się wyłącznie knuciem, w jaki sposób zatruć życie swoim obywatelom, państwom sąsiadującym z Białorusią i w ogóle całemu światu. Zapomina się przy tym, że skoro pan Aleksander prowadzi tzw. politykę silnej ręki, to musi mieć ku temu jakiś powód (tak, tak, moi Drodzy! Może trudno w to uwierzyć, ale nie ma dymu bez ognia!). Jeśli dokładnie się zastanowimy, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy, to dojdziemy do zaskakującego wniosku, iż Łukaszence chodzi o obronę politycznej niezależności swojego państwa. Czyli - jak by nie patrzeć - o obronę niepodległości Ojczyzny. Czy może istnieć cel szczytniejszy i szlachetniejszy, a przy tym uświęcający nawet radykalne środki? Czy może istnieć sprawa pilniejsza i istotniejsza od ochrony ojczystego kraju przed zagrażającymi mu czynnikami? Odpowiedzenie na któreś z tych pytań “tak” oznaczałoby deficyt patriotyzmu.


Unia E.

Z Białorusią graniczy potężny i niebezpieczny twór - Unia Europejska, która zaczynała swoją “karierę” jako konfederacja (związek państw), a która w 2009 roku przeobraziła się w federację (państwo związkowe) podobną do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Twór ten - a raczej nowotwór, i to złośliwy - prowadzi dosyć agresywną politykę i pragnie poszerzać swoje terytoria: jeśli nie formalnie, to nieformalnie, poprzez wydawanie poleceń i tak zwanych “dobrych rad” innym krajom. Unia Europejska rości sobie prawo do orzekania, jak powinny postępować rządy pewnych państw, a kiedy spotyka się z odmową, zaczyna szantażować te państwa poprzez rozmaite sankcje ekonomiczne i dyplomatyczne.


Jak płaczący Lucyfer

Jednym z owych państw jest Republika Białorusi. RB, która nie chce zostać anektowana do UE (specjalnie piszę o aneksji, a nie akcesji!), niesłychanie drażni tego politycznego molocha. Unia Europejska złości się, że Białoruś, a raczej jej charyzmatyczny przywódca, ma w nosie jej rozkazy i nie chce się dostosować do jej widzimisię. Postawę UE można przedstawić za pomocą starego, okultystycznego symbolu, który przedstawia łzawiące oko, a który oznacza “płacz Lucyfera nad tymi, którzy są jeszcze poza jego wpływem” (źródło: Gbacik.is.net.pl). Unia wie, że Republika Białorusi będzie od niej niezależna dopóty, póki rządy sprawuje Łukaszenka, dlatego robi wszystko, co w jej mocy, aby odsunąć tego dzielnego patriotę od władzy.


Czy Unia Europejska opłaca opozycję antyprezydencką?

Jedną z jej sztuczek jest podobno opłacanie tzw. opozycji demokratycznej, która dąży do tego, aby obalić Łukaszenkę, zmienić politykę państwa i w rezultacie anektować Wolną Białoruś do Unii Europejskiej (tak przynajmniej twierdzi główny zainteresowany, pan Aleksander, który posądził unijne kraje, Polskę i Niemcy, o aktywne wspieranie obozu antyprezydenckiego). Jeżeli to prawda - oby nie! - to mamy do czynienia z pewną formą korupcji. I to wyjątkowo perfidnej korupcji, gdyż nastawionej na realizację skrajnie antypatriotycznego celu.


Demon + monster + racja = demonstracja

Nie mam żadnego dowodu, który potwierdzałby tezę, że białoruska opozycja jest opłacana przez obce siły. Mam jednak dowody na to, iż przeciwnicy Łukaszenki popierają Unię Europejską i chcą, aby Białoruś stała się jej częścią. Na zdjęciach ze skandalicznej DEMONstracji (demon + monster + racja = demonstracja), która miała miejsce w Mińsku 19 grudnia 2010 roku, wyraźnie widać, jak opozycjoniści wznoszą unijne flagi. Trudno o bardziej jednoznaczny znak poparcia dla tworu politycznego, dążącego do owinięcia sobie Białorusi wokół palca! Absolutnie nie twierdzę, że brutalne spacyfikowanie tej DEMONstracji było rzeczą dobrą. Nie jestem zwolenniczką przemocy, nie lubię, gdy przysparza się kogoś o ból i strach, aczkolwiek daleko mi do naiwnego, infantylnego pacyfizmu. A Łukaszenka? Ech… Czego to patriota nie zrobi w obronie własnej Ojczyzny!


Co mnie fascynuje w postaci A. Łukaszenki?

Pan Aleksander jako jedyny polityk w Europie zaciekle broni wolności swojego kraju, opierając się wszelkim naciskom i szantażom ze strony żądnej władzy Unii Europejskiej (tudzież USA!). Jest niebywale silnym, zdecydowanym i odważnym przywódcą, który sprawia wrażenie, jakby był gotów uczynić wszystko, aby ocalić niepodległość swojej Ojczyzny. Kiedy czyta się jego wypowiedzi, odnosi się wrażenie, że ten człowiek odczuwa niezwykły związek ze swoim krajem, że czuje się z nim zespolony, że wszelkie słowa krytyki kierowane pod adresem państwa traktuje jak osobiste zniewagi. Taka postawa nie jest niczym niezwykłym u liderów autorytarnych państw, aczkolwiek robi (przynajmniej na mnie) ogromne wrażenie. Jakże to odmienne od postawy polityków z krajów demokratycznych, którzy zachowują się nieraz jak martwe trybiki w złożonej machinie państwowej! Trybiki, które w każdej chwili można wymienić i których zniknięcie nie wpłynie na pracę całej machiny.


Zakończenie

Myślę, że każdy, kto rozumie ideę patriotyzmu i dobrze życzy białoruskiej krainie, powinien docenić działalność Aleksandra Łukaszenki. Niepodległości Polski nie udało się uratować, ale może uda się ocalić niepodległość naszego najbliższego sąsiada, Białorusi? Nieustanne szantażowanie Republiki Białorusi przez Unię Europejską bardzo mnie niepokoi, tym bardziej, iż RB to część Słowiańszczyzny, kraina naszych Wschodnich Braci. Kibicujmy Białorusi w walce o utrzymanie politycznej niezależności! My ponieśliśmy klęskę, ale nasz wschodni sąsiad wciąż opiera się obcym siłom. Jak wojska Leonidasa w bitwie pod Termopilami…


Natalia Julia Nowak,
24 lutego 2011 roku

środa, 16 lutego 2011

Alexandre Loukachenko

Niewielu jest dzisiaj przywódców,
Co chronią swój kraj, niepodległość
I gardzą obcymi wpływami,
Gdyż grzechem jest dla nich uległość.

Niewielu potrafi stać prosto,
Gdy inni przed Unią klękają
I w zamian za wielkie dotacje
Swych praw się pokornie zrzekają.

Niewielu przywódców ma siłę
Do trwania przy swoim potrzebną,
Niewielu ma tupet, by gardzić
Słabizną, miałkością haniebną.

Niewielu jest zdolnych, by przetrwać
Wichury i sztormy wewnętrzne,
A także bolesne naciski,
Szantaże i groźby zewnętrzne.

Niewielu ma tyle energii,
By wziąć na swe barki kraj cały
I dbać, aby obce czynniki
Do władzy dostępu nie miały.

Niewielu jest zdolnych powiedzieć
Otwarcie, co myśli i sądzi.
Niewielu potrafi być sobą,
Gdy resztą PR wiecznie rządzi.

Niewielu dostrzega, że rozkład
Zaczyna się przez demokrację
Wielbiącą przeciętność, egoizm,
Swawolę, a nie stanu rację.

Ach, jednym z tych zacnych "niewielu"
Jest pan Alexandre Loukachenko!
To z niego należy brać przykład,
A nie z Tymochenko, Iouchtchenko!

Silniejszy i bardziej wytrwały
Niż Hosni Mubarak, co stchórzył.
Zdolniejszy i bardziej skuteczny
Niż Tusk, który Polskę zadłużył.

Patriota, odrzuca NPŚ,
Globalizm, UE, Rząd Światowy.
Nie bawi się w politpoprawność,
Jest dumny i jest honorowy.

Szanuję go bardzo i lubię,
Choć nie jest on z mojej Ojczyzny.
Niech żyje i stoi przy swoim
Nasz Sąsiad, cud-Syn Słowiańszczyzny!


15 lutego 2011 r.

środa, 9 lutego 2011

Do miłośników katastrofy smoleńskiej

9 lutego 2011 r.


Drodzy miłośnicy katastrofy smoleńskiej!


Zanim przejdę do konkretów, napiszę kilka słów na swój temat, abyście wiedzieli, kto apeluje do Waszych sumień. Nazywam się Natalia Julia Nowak, przyszłam na świat 19 lutego 1991 roku i jestem studentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Mój światopogląd to wybuchowa mieszanka patriotyzmu, nacjonalizmu, konserwatyzmu obyczajowego, antyfeminizmu, antydemokratyzmu, terceryzmu i ateizmu. Oficjalnie nie należę do żadnej partii politycznej, jednak luźno współpracuję z Polską Partią Narodową i niekiedy publikuję swoje teksty w jej oficjalnym organie prasowym, tygodniku “Tylko Polska”.

Oprócz PPN-u, lubię Narodowe Odrodzenie Polski oraz różnorakie organizacje nacjonalistyczne działające na terenie naszego kraju (Obóz Narodowo-Radykalny, Obóz Wielkiej Polski, Młodzież Wszechpolską). Podaję te informacje na wypadek, gdyby któremuś z Was się ubzdurało, że jestem “miłośniczką Tuska/Palikota” “rosyjskim szpiegiem” albo “agentką nie wiadomo czego”. Z doświadczenia wiem, iż część Waszego zacnego grona posiada skłonność do pochopnego osądzania innych ludzi, dlatego wolę zachować ostrożność i umieścić swoją deklarację światopoglądową na początku listu.

Piszę do Was, ponieważ zachowania, których dopuszczaliście się przez ostatnie 10 miesięcy, wywołały we mnie głęboki niesmak i dezaprobatę. Po katastrofie prezydenckiego/rządowego samolotu, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku w okolicach Smoleńska, wielu z Was popadło w istną histerię. Ta zaś - mając źródło w bardzo silnych przeżyciach, takich jak szok, przerażenie czy rozpacz - z czasem zamieniła się w radykalną i irracjonalną ideologię. Zatraciwszy poczucie dobrego smaku i właściwego oceniania wydarzeń, zaczęliście stawiać ofiary katastrofy lotniczej na równi z Bohaterami Narodowymi, którzy oddali własne życia za Polskę. Przestaliście dostrzegać, że istnieje ogromna różnica między śmiercią kogoś, kto zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku, a śmiercią kogoś, kto został zamordowany na rozkaz zewnętrznego lub wewnętrznego wroga, tylko dlatego, iż walczył w obronie swojej Ojczyzny. Zatarła Wam się granica między przypadkiem a męczeństwem wynikającym z heroizmu i patriotyzmu.

Kiedy piszecie o ofiarach smoleńskiego wypadku, często używacie wyrazu “polegli” odnoszącego się - zgodnie ze znaczeniem słownikowym - do osób, które zginęły w bitwie lub innej walce. W ten sposób nie tylko ośmieszacie ofiary kwietniowej katastrofy (albowiem słowo “polegli” użyte w tym kontekście brzmi jak szyderstwo), ale również umniejszacie zasługi tych, którzy naprawdę polegli w boju o wolną Polskę. O kimś, kto zginął w wypadku (nieważne, czy lotniczym, czy jakimś innym), nie można powiedzieć, że poległ. Poległymi byli np. żołnierze Wojska Polskiego, którzy stracili życie w kampanii wrześniowej w 1939 roku. Poległymi byli zabici uczestnicy powstania kościuszkowskiego w XVIII wieku. Poległymi byli - w pewnym sensie - żołnierze Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, którzy po II wojnie światowej zostali fałszywie oskarżeni o przeróżne zbrodnie, poddani nieludzkim torturom i zlikwidowani przez władze komunistyczne.

Ale nie, na Zeusa, ofiary katastrofy środka transportu! Czy ludzie, którzy zginęli w wypadku polskiego autokaru w okolicach Grenoble, to też polegli? Nie, to po prostu ofiary nieszczęśliwego zdarzenia na drodze! Kolejna sprawa: nazywanie katastrofy smoleńskiej “drugim Katyniem” albo “Katyniem 2010” to obraza dla tysięcy polskich Oficerów, którzy zostali zamordowani w Katyniu przez sowieckie NKWD. Jak Wam nie wstyd porównywać rzeczy nieporównywalnych?! Jak Wam nie wstyd stawiać wypadku lotniczego na równi z masakrą, którą wielu historyków uważa za ludobójstwo?! Czy naprawdę nie widzicie, że Wasze bezczelne wypowiedzi są groteskowe - z jednej strony śmieszne i absurdalne, a z drugiej smutne i niepokojące?!

Jakby tego było mało, po 10 kwietnia 2010 roku zaczęliście otwarcie gloryfikować Lecha Kaczyńskiego, nazywać go Wielkim Polakiem, Wielkim Patriotą i Męczennikiem. Stawiając zwykłego polityka na równi z Wielkimi Polakami, Wielkimi Patriotami i Męczennikami, takimi jak chociażby rotmistrz Witold Pilecki, ponownie znieważyliście Tych Ostatnich. Z Waszych wypowiedzi wynika, że człowiekowi, który zginął w wypadku lotniczym, należy się taka sama cześć i chwała, jak np. Temu, który dobrowolnie przeniknął do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkeneu, zorganizował tam ruch oporu, a potem uciekł, przekazał zdobyte informacje swoim zwierzchnikom, wziął udział w powstaniu warszawskim, zaś po wojnie został aresztowany przez komunistów i zamordowany po bardzo brutalnym śledztwie, prowadzonym przez J. Różańskiego - najokrutniejszego zbrodniarza w historii Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Zamiast stawiać pomniki Witoldowi Pileckiemu, domagacie się pomników Lecha Kaczyńskiego - ofiary “katastrofy w przestworzach”! Uprawiany przez Was kult Kaczyńskiego jest tym bardziej bulwersujący, że ów polityk podpisał Traktat Lizboński (dokument, który nadał Unii Europejskiej osobowość prawną, czyli zamienił ją z konfederacji w federację. Dokument, który wyrządził ogromną krzywdę nie tylko Polsce, ale także 26 innym krajom). Jak to świadczy o Was i Waszym rzekomym patriotyzmie?! Jeśli koniecznie chcecie stawiać pomniki ludziom, którzy żyli w naszych czasach, to zacznijcie od uhonorowania dziewiętnastoletniego Marcina B. Chłopaka, który - w północnym Londynie - został zamordowany przez trzydziestotrzyletniego Holendra, ponieważ sprzeciwiał się pomawianiu Narodu Polskiego o wywołanie II wojny światowej (źródło: narodowcy.net/zamordowany-za-obrone-polskiej-historii/2011/02/08).

To chyba wszystko, co chciałam napisać w niniejszym liście. Bardzo Was proszę, abyście dokładnie rozważyli moje słowa i wzięli je sobie do serca. Apeluję do Was o rozsądek i zaniechanie postępowania, poprzez które - najprawdopodobniej nieświadomie - obrażacie największych polskich Bohaterów i Męczenników. Obok zachowań, na które pozwalacie sobie od 10 kwietnia 2010 roku, nie da się przejść obojętnie, gdyż stanowią one poważne naruszenie norm moralnych tudzież zasad współżycia społecznego.


Z poważaniem
Natalia Julia Nowak



P.S. Może byście przestali pomawiać Rosjan o umyślne spowodowanie katastrofy smoleńskiej? Naprawdę nie podobają mi się Wasze wypowiedzi, w których nawołujecie do nienawiści wobec Narodu Rosyjskiego!