sobota, 12 listopada 2011

Restrukturyzacja mojego światopoglądu

Coś w rodzaju samobójstwa

Można powiedzieć, że popełniłam coś w rodzaju samobójstwa. Nie było to, oczywiście, samobójstwo fizyczne, tylko mentalne: popełniłam “morderstwo” na swoim dawnym “ja”. Przez trzy i pół roku byłam narodowym radykałem, a możecie mi wierzyć, kochani Czytelnicy, że dla osoby tak młodej jak ja trzy i pół roku to cała wieczność. Narodowy radykalizm był dla mnie wszystkim, stanowił przyczynę i cel mojej egzystencji. Często myślałam: “Moje życie to ideologia. Nie ma ideologii, nie ma mnie”.

Kiedy porzuciłam NR, poczułam się, jakby coś we mnie umarło. Odniosłam wrażenie, że uchodzi ze mnie całe życie, pozostawiając mnie martwą i pustą wewnętrznie. Zrozumiałam, że nie jestem już kroplą w oceanie narodowego radykalizmu, że świat narodowych radykałów nie jest już moim światem, że moi sojusznicy nie stanowią już moich sojuszników, że moje dotychczasowe życie dobiegło końca, że przepadł sens mojego istnienia. Nigdy wcześniej nie czułam tak wielkiej pustki i samotności. Jakby tego było mało, istniał we mnie lęk, że wspomnianej pustki już nigdy nie uda mi się zapełnić.

Po zrezygnowaniu z przynależności do polskiego ruchu narodowo-radykalnego postanowiłam zbudować własną ideologię. Zdecydowałam, że będzie ona bardziej kompatybilna z tym, jaka jestem w istocie. Zapraszam do zapoznania się z głównymi założeniami mojego nowego stylu myślowego. Światopogląd, który zbudowałam (a raczej: buduję) od zera jest częściowo podobny do prezentowanego przeze mnie wcześniej.


Patriotyzm, antyglobalizm i solidaryzm słowiański

Patriotyzm to idea, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Umiłowanie własnej Ojczyzny, sentyment do rzeczy z Nią związanych, troska o Jej interesy i gotowość ponoszenia dla Niej wszelkich ofiar to wartości nieśmiertelne i niepodlegające dyskusji. Patriota jest człowiekiem altruistycznym, stawiającym interes narodowy ponad swoim własnym i stającym zawsze po stronie swojego kraju (czego absolutnie nie należy mylić ze stawaniem po stronie władz państwowych!). Sytuacja idealna, o której powinien marzyć każdy patriota, to absolutna niepodległość Ojczyzny, czyli pełna niezależność państwa od innych podmiotów.

Jeśli osiągnięcie tego ideału nie jest możliwe na gruncie politycznym lub gospodarczym, to należy do niego dążyć na gruncie kulturalnym. Trzeba chronić i szanować język polski, symbole narodowe, rodzime dzieła sztuki oraz inne dobra wiążące się z Polską. A oprócz tego: przedstawiać cuda polskości na arenie międzynarodowej i stale udowadniać światu, że Polska i Polacy zasługują na szacunek. Należy promować polskość zarówno za granicą, jak i we własnym sercu i w sercach swoich rodaków. Opowiadam się za propagowaniem polskiej kultury i popkultury (naturalnie, pod warunkiem, że ta druga prezentuje odpowiedni poziom artystyczny).

Potrzebna jest pamięć o ważnych wydarzeniach historycznych i bohaterach narodowych, rozliczanie peerelowskiej i sanacyjnej przeszłości, wyciąganie wniosków z dziejów świata oraz walka z antypolonizmem i pomawianiem Polaków o niepopełnione zbrodnie. Poza tym, istotny jest nieufny stosunek do globalizacji, która niszczy kultury poszczególnych narodów, zabija różnorodność i indywidualizm, stawia pod znakiem zapytania suwerenność państw, sprzyja konsumpcjonizmowi oraz komercjalizuje różne wartości. Do globalizacji podobny jest przesadny internacjonalizm, zatem należy mu się uważnie przyglądać.

Trzeba jednak pamiętać, że Naród Polski jest częścią Wielkiej Słowiańskiej Rodziny - europejskiego plemienia, w obrębie którego funkcjonują liczne Narody, spokrewnione ze sobą kulturowo (język, folklor, rodzimowierstwo) i genetycznie (haplogrupa R1a1). Ponieważ w odległej przeszłości Wielka Słowiańska Rodzina była niemalże jednolita, Polacy powinni odczuwać szczególną więź z pozostałymi Narodami Słowiańskimi i dążyć do pojednania z nimi. Słowianie mają obowiązek się miłować i wspierać na każdym kroku - oczywiście, nie zapominając o poszanowaniu dla indywidualnego charakteru każdego z Narodów.


Pełna ochrona życia poczętego

Człowiek jest istotą materialną i tylko materialną - nie posiada duszy ani innego niematerialnego pierwiastka. Ponieważ materialne istnienie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, należy uznać, że zarodek jest pełnoprawną istotą ludzką i zasługuje na godne traktowanie. Być człowiekiem, to znaczy: należeć do gatunku Homo sapiens. Ludzki płód bez wątpienia należy do gatunku ludzkiego i posiada własne, indywidualne DNA różniące się od genotypu ojca i matki.

Nie można go nazywać częścią ciała kobiety, bowiem stanowi on osobny organizm. Nie można go też porównywać do obciętego paznokcia, ponieważ obcięty paznokieć jest amputowaną częścią ciała swojego właściciela. Paznokieć nie ma własnego, unikalnego kodu genetycznego, nie jest nową istotą, posiadającą zdolność do rozwoju według “przepisu” zawartego w indywidualnym DNA. Bezsensowne jest nazywanie ludzkiego zarodka “zlepkiem komórek”, gdyż ciało osoby dorosłej również jest wykonane z takiego materiału. Różnica między zygotą a człowiekiem dojrzałym nie ma charakteru jakościowego, lecz ilościowy. Zygota posiada dwie komórki, a człowiek dorosły - wiele miliardów. Nie powinno się wartościować ludzi ze względu na liczbę komórek występujących w ich ciałach.

Poszanowanie ludzkiego zarodka musi iść w parze ze sprzeciwem wobec aborcji, antykoncepcji i in vitro. Aborcji - ponieważ niszczy ona zarodek w sposób bezpośredni. Antykoncepcji - ponieważ istnieje wiele środków antykoncepcyjnych, które sprawiają, że zygota nie może się zagnieździć w macicy matki i jest usuwana z jej organizmu (do takich środków antykoncepcyjnych należy spirala domaciczna, pigułka hormonalna oraz pigułka “tuż po”). In vitro - ponieważ w tym procederze powstaje wiele ludzkich zarodków. Większość z nich nie jest wszczepiana do organizmu kobiety, tylko niszczona lub zamrażana.


Liberalizm obyczajowy bez antykoncepcji

Należy być świadomym, że we współczesnych czasach wprowadzenie w Polsce pełnego zakazu aborcji, antykoncepcji i in vitro jest niemożliwe. W związku z tym, trzeba przestać patrzeć na polityków, a zacząć się przyglądać zwykłym obywatelom. Jak zmniejszyć liczbę wykonywanych aborcji i stosowanych środków antykoncepcyjnych? Większość ludzi posiada przecież popęd seksualny, nie jest w stanie żyć w celibacie, a jednocześnie nie zawsze ma ochotę na rodzicielstwo. Aby wyjść naprzeciw ludzkim potrzebom i pogodzić je z prawami nienarodzonych dzieci, należy promować te formy zaspokajania libido, które nie wiążą się ze stosowaniem antykoncepcji i nie grożą przyszłą aborcją.

Masturbacja, seks oralny, petting, necking i cyberseks są alternatywami dla tradycyjnego współżycia płciowego, i to takimi, które - nawet w przypadku niestosowania antykoncepcji - nie grożą niechcianą ciążą. Formy zaspokajania libido, które wymieniłam, są w pełni satysfakcjonujące dla człowieka i nie wiążą się z ryzykiem śmierci nienarodzonego dziecka (przypominam: niektóre środki antykoncepcyjne sprawiają, że jeśli jakimś cudem dojdzie do zapłodnienia, to zygota nie może się zagnieździć w macicy i jest usuwana z łona kobiety). Do tej listy można by jeszcze dopisać filmy i czasopisma erotyczne oraz sekstelefony. Co do edukacji seksualnej: można ją zaakceptować, pod warunkiem, że nie propaguje ona antykoncepcji, aborcji i in vitro. Nad problemem homoseksualizmu właśnie się zastanawiam.

Z katolickiego punktu widzenia, zaproponowane przeze mnie alternatywy dla klasycznego seksu są niemożliwe do zaakceptowania. Wypada jednak zdać sobie sprawę z dwóch faktów. Po pierwsze: nie jestem katoliczką. Po drugie: istnieje coś takiego jak stan wyższej konieczności, czyli sytuacja, w której trzeba poświęcić dobro o niższej wartości dla ratowania dobra o wyższej wartości. Lepiej, żeby ludzie uprawiali masturbację, seks oralny, petting, necking lub cyberseks niż żeby sięgali po antykoncepcję i stwarzali zagrożenie dla ewentualnego przyszłego zarodka. Alternatywy, które wymieniłam, są w pełni bezpieczne: nie grożą ani zapłodnieniem, ani utratą nienarodzonego dziecka. A o to właśnie chodzi.


Antyfeminizm

Mężczyźni powinni być przewodnikami społeczeństwa, bo w naturze - u zwierząt takich jak my, czyli u ssaków - samce mają zdecydowaną przewagę nad samicami. Samiec jest nie tylko większy i silniejszy od samicy, ale również aktywny i dominujący podczas aktów płciowych (ona jest bierna, zaś on wdziera się do jej ciała i poddaje je penetracji). Co więcej, osobnik męski tworzy życie: doprowadza do zapłodnienia, które jest równoznaczne z powstaniem nowego organizmu.

W świecie ludzi powinno się pozwolić mężczyznom, aby byli siłą wiodącą naród, jednak absolutnie nie może to prowadzić do złego traktowania czy wykorzystywania kobiet. Kobiety, chociaż mniejsze, słabsze i nierzadko bezbronne wobec mężczyzn, posiadają rozum i uczucia, zatem powinno się je szanować i doceniać. Jeśli chodzi o związki damsko-męskie, to pan powinien być nie tyle “żandarmem” stojącym nad panią, ile jej opiekunem, obrońcą i przewodnikiem życiowym. We współczesnej Polsce nie jest możliwe przywrócenie patriarchatu. Można jednak zwalczać lub blokować inicjatywy feministek, zwłaszcza te, które wiążą się z wyśmiewaniem bądź obrażaniem mężczyzn.


Neutralny stosunek do błahostek. Laickość

Sprawy takie jak marihuana, dopalacze, hazard, kibole, tablice upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej, wyrwane z kontekstu stwierdzenia osób publicznych czy antychrześcijańskie wybryki Nergala to dyrdymały, które - tak naprawdę - są istotne tylko dla mediów szukających sensacji i łatwego zarobku. Poważny człowiek nie powinien się emocjonować tymi bzdetami, tym bardziej, że zazwyczaj mają one charakter tematów zastępczych. Tak samo jest z awanturami o to, czy i gdzie powinny znajdować się krzyże.

To wszystko można podsumować cytatem z piosenki “Dług Publiczny” autora podpisującego się jako DJFunkyKoval: “Dziura w budżecie wynikiem grabieży. Minister roztrwonił, włos się jeży. Gdy sprawa przecieknie do wrogich mediów, używają wtedy innych remediów. Wystarcza zwykłe bicie piany: krzyż uwielbiany, krzyż wyśmiewany”. Oczywiście, nic nie zmieni faktu, że państwo powinno być świeckie, albowiem w Polsce - oprócz katolików - żyją ateiści, agnostycy, deiści, innowiercy i inni niekatolicy. Łączenie uroczystości państwowych z religijnymi jest niepotrzebne, tak samo jak nauczanie religii w szkołach publicznych.


System gospodarczy i polityczny

Jeśli chodzi o gospodarkę, to powinno się dążyć do tzw. państwa opiekuńczego - aczkolwiek w granicach rozsądku! Każdy człowiek ma prawo do życia w godziwych warunkach, do edukacji, do tanich lub darmowych podręczników szkolnych, do bezpłatnej służby zdrowia (w tym do bezpłatnych znieczuleń) i tak dalej. Skąd jednak wziąć fundusze na opłacenie tego wszystkiego? Na przykład poprzez przywrócenie kary śmierci. Po co utrzymywać morderców, skoro można przeznaczyć publiczne pieniądze na pomoc potrzebującym? Inny pomysł godny realizacji: obniżenie podatków biednym i podwyższenie bogatym.

Co do ustroju politycznego: jeżeli nie jest możliwe wprowadzenie systemu, o którym pisałam w moich czasach narodowo-radykalnych, to należy dążyć do uzdrowienia III Rzeczypospolitej. Po długich przemyśleniach doszłam do wniosku, że powinno się wprowadzić większościową ordynację w wyborach do Sejmu (jednomandatowe okręgi wyborcze) oraz częściej korzystać z form demokracji bezpośredniej (referenda, szczególnie w kwestiach światopoglądowych i związanych z polityką zagraniczną Polski). Koniecznie trzeba zrezygnować z przekazywania instytucjom międzynarodowym kompetencji władz państwowych, bo nie może być tak, że inni - na przykład organy Unii Europejskiej - decydują za nas.


Pipi-prawica?

W jaki sposób można zdefiniować mój nowy światopogląd? Po której stronie sceny politycznej wypada go umieścić? Czy to jeszcze skrajna prawica, czy już prawo-lewo? A może centroprawica albo to, co publicysta Adam Danek określił mianem pipi-prawicy? Wszystko jedno. Moja nowa ideologia ma płynąć z głębi mnie, nie może być uwewnętrznionym zbiorem poglądów pochodzącym z zewnątrz.

Staram się, żeby mój nowy światopogląd był tworem oryginalnym i indywidualnym, więc podczas jego budowania nie podpatruję innych osób i nie próbuję się dostosować do żadnego schematu. Kreując własną ideologię, szukam inspiracji w różnych doktrynach politycznych, filozoficznych, społecznych i gospodarczych. Zachwycając się znalezionymi perełkami, nie zastanawiam się, co ludzie (czyli wąska grupa osób o ściśle określonych poglądach) powiedzą.

Myślę, że dojrzałam już do tego, aby kroczyć własną drogą i mieć w nosie cały świat. Co do porzucenia przeze mnie ruchu narodowo-radykalnego, przypomina mi się pewien demotywator: “Dojrzałość. Gdy potrafisz opuścić środowisko, które cię niszczy” (autor - oskartarczest). Przyznam, że czuję się już naprawdę dorosła. I jestem znacznie spokojniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu.


Natalia Julia Nowak,
11-12 listopada 2011 r.



P.S. Dlaczego zrezygnowałam z wyznawania ideologii narodowo-radykalnej? Powodów było wiele. Moja czara goryczy osiągnęła maksimum po lipcowych zamachach w Norwegii. Natomiast wybory parlamentarne w Polsce spowodowały, że ta czara po prostu się przelała.

Brak komentarzy: