niedziela, 20 marca 2011

Piekło dzieci. Milczenie nienarodzonych owieczek

Tytuł i podtytuł “pożyczone” od Żeleńskiego i Szczuki

Tytuł niniejszego artykułu jest bezczelną i prowokacyjną parafrazą jednego z ulubionych frazeologizmów zwolenników mordowania nienarodzonych dzieci - “piekło kobiet” (pochodzącego od nazwy książki Tadeusza Boya-Żeleńskiego). Podtytuł jest zaś równie bezczelną i prowokacyjną parafrazą tytułu pro-aborcyjnej książki Kazimiery Szczuki “Milczenie owieczek” (będącego z kolei przeróbką nazwy filmu “Milczenie owiec”). Zdecydowałam się nazwać swój felieton tak, a nie inaczej, aby uświadomić czytelnikom pewną sprawę. Otóż wielu ludzi patrzy na aborcję z punktu widzenia kobiety (kata), a nie dziecka (ofiary). A przecież to nienarodzone dziecko jest w całym procederze najważniejsze!


Jak z bazooki…

Nie marnujmy jednak czasu i miejsca na zbędne wstępy. Przejdźmy do meritum, czyli do uzasadnienia haseł “piekło dzieci” i “milczenie nienarodzonych owieczek”. Uwaga, moi Drodzy, zaczynam! Będę strzelać faktami jak z bazooki! Chociaż wiem, że dla wielu osób te fakty mogą się okazać niewygodne…


W Polsce, oczywiście, legalne

W Polsce, podobnie jak w większości krajów na naszej nieludzkiej planecie, mordowanie nienarodzonych dzieci jest legalne. Jeśli zapłodnienie nastąpiło na skutek gwałtu lub kazirodztwa, ciąża stanowi zagrożenie dla życia/zdrowia kobiety albo nienarodzone dziecko jest ciężko chore, to delikwentka może w majestacie prawa odebrać życie swojemu bezbronnemu potomkowi. Ale nie tylko wtedy. Tak to już jest, że nawet, jeśli “mamusia” popełni ten czyn z innych powodów (np. ze strachu przed obowiązkami rodzicielskimi), to i tak pozostanie zupełnie bezkarna.


Bezkarność matek, względna bezkarność lekarzy i podżegaczy

Za bezprawne przerwanie ciąży nie grożą kobiecie żadne konsekwencje - sankcje ponosi wyłącznie lekarz i ewentualni podżegacze. Warto tutaj zaznaczyć, iż polskie prawo przewiduje za nielegalne zamordowanie nienarodzonego dziecka śmiesznie niskie kary, które zdecydowanie nie pasują do tak poważnej i brutalnej zbrodni. Praktyka pokazuje zaś, że sądy preferują tak zwane wyroki w zawieszeniu. Oznacza to, iż lekarz, który odebrał życie nienarodzonemu dziecku, w zasadzie pozostaje bezkarny - no, chyba, że w wyznaczonym przez sąd czasie podwinie mu się noga. To samo dotyczy ludzi, którzy podżegali kobietę do pozbycia się żywego “balastu”. Właściwie, mogą oni spać spokojnie.


Polacy NIE są przeciwnikami aborcji!

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, można powiedzieć, iż w naszej Ojczyźnie istnieje niemal zupełne przyzwolenie na uśmiercanie dzieci uwięzionych w łonach matek. Wszystko wskazuje na to, że ten stan będzie trwał jeszcze bardzo, bardzo długo. Zdecydowana większość Polaków, z którymi miałam okazję rozmawiać na temat mordowania osób nienarodzonych, deklarowała, iż w przypadku gwałtu lub niebezpiecznej ciąży kobieta powinna mieć prawo do uśmiercenia poczętego dziecka. Jaki z tego wniosek? Taki, że w Polsce prawie wszyscy aprobują aborcję. A przecież żyjemy w kraju demokratycznym, w którym liczy się wola większości (nawet, jeśli jest to wola zadawania śmierci słabszym istotom)! Stereotyp, według którego ludność Polski jest przeciwna aborcji, uważam za obalony.


Dziewięć sprawiedliwych

Co jednak z innymi państwami? Na stronie en.wikipedia.org/wiki/Abortion_law znajduje się arcyciekawa tabela, która pokazuje, w jakich krajach i w jakich okolicznościach jest legalne bądź nielegalne zabijanie poczętych dzieci. Z danych zawartych w tej tabeli wynika, iż tylko w kilku państwach prawa dziecka są w pełni respektowane (tzn. mordowanie osób nienarodzonych jest całkowicie zakazane przez prawo). Ukłon za ochronę i poszanowanie najmłodszych członków społeczeństwa należy się następującym krajom: Laos, Malediwy, Watykan, Dominikana, Salwador, Nikaragua, Tuvalu, Chile i Urugwaj. Pozostałe państwa (w tym, oczywiście, Polskę) należy stanowczo wezwać do respektowania praw człowieka.


Dane liczbowe, które zwalają z nóg

Jaka jest skala tego - aprobowanego przez większość państw świata - pogromu nienarodzonych dzieci? Jak podaje strona Fakty.Interia.pl (w newsie z 10 maja 2008 roku, godz. 6:51) w samej Unii Europejskiej ginie 1,2 mln dzieci rocznie. Podobno co 27 sekund jest zabijany jeden nienarodzony obywatel UE. Jeżeli chodzi o liczbę takich zbrodni popełnianych w ciągu roku na całej Ziemi, to sięga ona kilkudziesięciu milionów. Według strony TheLancet.com (publikacja z 13 października 2007 r.), w roku 2003 zabito aż 42 miliony poczętych ludzi! Bezpośrednie linki do artykułów, na które się powołuję, są dostępne (w postaci przypisów) w polskojęzycznej Wikipedii, pod hasłem “aborcja”.


Pozycja nienarodzonego dziecka w Państwie Środka

Gdzie nienarodzone dzieci mają najgorzej? Najprawdopodobniej w Chinach, czyli w kraju, w którym osoby poczęte bywają mordowane nawet bez zgody matek. Warto tutaj przytoczyć fragment newsa z internetowego wydania “Gazety Wyborczej” (1 października 2008 roku): “Po siedmiu latach chiński sąd zdecydował się rozpatrzyć sprawę kobiety, której władze uśmierciły dziecko w dziewiątym miesiącu ciąży”. Wynika z tego, iż chińskie władze roszczą sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci niewinnych obywateli, a walka o sprawiedliwość jest w Państwie Środka trudna i czasochłonna.


Jeszcze trochę o Chinach

Hmmm… Postępowanie tych władz można wytłumaczyć (ale absolutnie nie usprawiedliwić!) tym, iż w Chinach panuje straszliwe przeludnienie, a tamtejszy rząd chce mieć mniej gąb do wykarmienia. Rozumiem to doskonale, jednak widzę tylko dwa akceptowalne sposoby walki z przeludnieniem: wstrzemięźliwość seksualną i sterylizację dorosłych. No, ale to taka pozbawiona znaczenia dygresja. Bezpośredni link do omówionego wcześniej newsa jest dostępny - jako przypis - w polskojęzycznej Wikipedii, pod hasłem „aborcja”.


Dzieci poczęte, acz niezagnieżdżone w macicy

Oczywiście, cały czas mówimy o aborcji w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Co jednak z dziećmi, które już się poczęły, ale jeszcze nie zagnieździły w macicy? One też giną, jednak okoliczności ich śmierci zazwyczaj nie są uznawane za aborcję (o tej mówi się wówczas, gdy zostaje zabite dziecko zagnieżdżone w łonie matki). Dzieci, które już istnieją, lecz jeszcze nie zaimplantowały się w macicach kobiet, często tracą życie wskutek działania rozmaitych środków antykoncepcyjnych. Wiem, że trudno się z tym pogodzić, ale taka jest prawda.


Straszna prawda o antykoncepcji

Metodami zapobiegania ciąży (Uwaga! Zdaniem wielu osób, zajście w ciążę to moment zagnieżdżenia się dziecka w łonie matki, a nie wniknięcia plemnika do komórki jajowej!), które stanowią zagrożenie dla poczętych-niezaimplantowanych osób, są: pigułka hormonalna, pigułka „dzień po” i spirala/wkładka domaciczna. O tym, czy pozostałe metody antykoncepcji mogą doprowadzić do śmierci dziecka poczętego, acz niezagnieżdżonego w kobiecym łonie, nic mi jeszcze nie wiadomo. Na wszelki wypadek, lepiej z nich nie korzystać. Ile dzieci poczętych-niezaimplantowanych umiera w ciągu roku przez antykoncepcję? Nie mam zielonego pojęcia. Trudno mi to sobie nawet wyobrazić.


Pigułka „dzień po” a środek wczesnoporonny

Czy osławiona pigułka „dzień po” jest środkiem wczesnoporonnym? Jeśli przyjmiemy tezę, że ciąża zaczyna się od momentu poczęcia (czyli zespolenia plemnika z komórką jajową), to będziemy mogli śmiało powiedzieć: tak. Jeśli zaś poprzemy pogląd, według którego początkiem ciąży jest zaimplantowanie się nienarodzonego dziecka w macicy matki, to będziemy musieli stwierdzić: nie do końca. Bez względu na drobne różnice, jakie dzielą pigułkę „dzień po” i klasyczny środek wczesnoporonny, jedna rzecz pozostaje pewna.


Drobna różnica, ten sam skutek

Oba te produkty są śmiercionośne, gdyż zabijają nienarodzone dziecko. Ten pierwszy (pigułka „dzień po”) niszczy osobę, która już się poczęła, ale jeszcze nie zagnieździła w łonie kobiety. Ten drugi (klasyczny środek wczesnoporonny) niszczy osobę poczętą i zagnieżdżoną tamże. Na jedno wychodzi, prawda? Morał z tego taki, iż w bardzo wielu przypadkach antykoncepcja jest tożsama z aborcją. Można zrozumieć kobietę, która stosuje środki antykoncepcyjne, ponieważ nie wie, że mogą one być groźne dla jej ewentualnego potomka. Nie ma zaś zrozumienia dla kobiety, która sięga po antykoncepcję przy pełnej świadomości jej śmiercionośnych wad. A teraz ciekawostka z polskojęzycznej Wikipedii: wkładkę/spiralę domaciczną stosuje ok. 160 milionów kobiet. Wstyd i hańba!


Nasz świat jest piekłem!

Jak widać, planeta Ziemia nie jest przyjaznym miejscem dla ludzi nienarodzonych. Zważywszy na to, że prawie wszystkie kraje (z wyjątkiem Laosu, Malediwów, Watykanu, Dominikany, Salwadoru, Nikaragui, Tuvalu, Chile i Urugwaju) dopuszczają łamanie praw najmłodszych przedstawicieli gatunku ludzkiego, możemy powiedzieć, iż nasz świat jest “piekłem dzieci”. Poczęte dzieciątka są niewinne i bezbronne jak jagnięta, ale nie mają możliwości, aby w jakikolwiek sposób upomnieć się o swoje prawa (stąd “milczenie nienarodzonych owieczek”).


Obłuda i znieczulica

Nie napiszę “miejmy nadzieję, że ten stan ulegnie kiedyś poprawie” bo najprawdopodobniej tak się nie stanie. Jedyne, co mi pozostaje, to gorzki śmiech z faktu, że państwa, które najgłośniej krzyczą o prawach człowieka, godności ludzkiej, demokracji itp. najbardziej akceptują mordowanie nienarodzonych dzieci (USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Norwegia, Szwecja, Szwajcaria i inne). Pod tym względem nie różnią się one od pro-aborcyjnych, komunistycznych reżimów, takich jak Korea Północna, Chiny czy ZSRR w czasach Lenina. Smutne to, ale prawdziwe. Niestety, obrońcy praw dziecka nienarodzonego, tacy jak ja, nic na to nie poradzą.


Natalia Julia Nowak,
20 marca 2011 roku

Brak komentarzy: