niedziela, 31 października 2010

Dobrze albo wcale?

Wyjątkowy okres w roku

Przełom października i listopada to okres, w którym wyjątkowo często wspomina się o śmierci - 31 października mieszkańcy Ameryki Północnej i Wielkiej Brytanii obchodzą groteskowe święto Halloween, natomiast Polacy 1 i 2 listopada celebrują kolejno uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Przed wiekami, jeszcze w czasach pogańskich, na przełomie dziesiątego i jedenastego miesiąca Słowianie i Bałtowie odprawiali obrzędy Dziadów (źródło: Wikipedia.org). Myślę, że ten wyjątkowy okres w roku jest idealną okazją do tego, aby zastanowić się nad samą kwestią pamięci o zmarłych. A właściwie: nad jednym z poglądów dotyczących tej kwestii, który brzmi: “O zmarłych należy mówić albo dobrze, albo wcale”. Czy rzeczywiście jest tak, jak twierdzą zwolennicy zacytowanej opinii? Spróbujmy się zastanowić!


Ludzie są różni

Jak wiadomo, ludzie nie są identyczni: mają różne systemy wartości i postępują w rozmaity sposób. Jedni są dobrzy, uczciwi, sprawiedliwi, kochają swoją Ojczyznę, działają w taki sposób, aby nie przynosić szkody innym osobom, bezinteresownie pomagają bliźnim, niosą ulgę cierpiącym i pocieszenie zmartwionym. Inni są źli, działają na szkodę ludzi lub Ojczyzny, dopuszczają się niegodziwych czynów, przysparzają bliźnim zmartwień i problemów, sprawiają, że świat staje się coraz gorszym i straszniejszym miejscem. Jednakże obie grupy - ludzi prawych i nieprawych - łączy jedna, bardzo ważna i wyrazista cecha.


Dobrzy i źli zmarli

Otóż wszystkie te osoby, bez względu na stosunek do życia i otaczającej nas rzeczywistości, kiedyś umrą. Przestaną istnieć zarówno ci, którzy robili za życia coś dobrego, jak i ci, którzy postępowali w odwrotny sposób. Jeśli ktoś umrze jako człowiek prawy, to już nie będzie miał możliwości zejścia na złą drogę (pozostanie dobry na wieki wieków). Jeśli ktoś umrze jako człowiek nieprawy, to już nie zdąży się poprawić (pozostanie zły na wieki wieków). Co zostanie na Ziemi po dobrych i złych umarłych? Oczywiście, pamięć - wspomnienie u żywych. Niby nic odkrywczego, jednak na tym polu pojawia się pewien problem. Otóż znaczna część polskiego społeczeństwa uważa, że o osobach zmarłych należy mówić “albo dobrze, albo wcale”.


Manipulacja, cenzura, zafałszowywanie rzeczywistości

Moim zdaniem, wspomniany wyżej pogląd jest nie tylko głupi, ale również niebezpieczny, gdyż wiąże się z manipulacją, cenzurą i zafałszowywaniem rzeczywistości - idealizacją osób przeciętnych, wybielaniem niegodziwców oraz zatajaniem ponurych faktów dotyczących ludzi, którzy odeszli z tego świata. Jeżeli ktoś za życia kradł i gwałcił, to czy po śmierci przestaje być sprawcą kradzieży i gwałtów? Czy zgon automatycznie uświęca kogoś, kto za życia bynajmniej nie był święty? Czy łotra wolno krytykować dopóty, póki on żyje, a potem trzeba zaprzestać wszelkich krytyk i udawać, że jego czyny były dobre lub neutralne? Oczywiście, że nie! Więc skąd przekonanie, iż “o zmarłych należy mówić albo dobrze, albo wcale”?


Jak mówić o nieżyjących już zbrodniarzach?

Gdyby ta kuriozalna reguła była powszechnie obowiązującym prawem, to nie moglibyśmy wypowiadać się na temat nieżyjących już wielkich zbrodniarzy. To znaczy: moglibyśmy, ale tylko życzliwie. Niestety, przedstawianie owych zbrodniarzy w pozytywnym świetle (albo zatajanie ich niegodziwości) byłoby zakłamywaniem historii oraz obrazą dla ich ofiar. Mądrzy ludzie mawiają, iż o negatywnych zjawiskach z przeszłości należy stale przypominać, aby nie dopuścić do nich w przyszłości. To prawda. Trzeba wyciągać wnioski z błędów innych ludzi, ostrzegać społeczeństwo przed nieszczęściami, które - przy braku ogólnoludzkiej czujności - mogłyby się powtórzyć i znowu zebrać krwawe żniwo. Co z tego, że sprawcy dawnych tragedii już nie żyją? Przecież śmierć nie cofnęła ich zbrodni oraz nie przywróciła życia lub zmarnowanych chwil ich ofiarom!


Możliwość krytykowania Stalina? Dopiero po jego śmierci

Weźmy na przykład Józefa Stalina. Niesławny przywódca Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich mordował i skazywał na cierpienie miliony niewinnych ludzi (Katyń, łagry, psychuszki, agresywna polityka zagraniczna, wielki głód na Ukrainie, zabijanie i torturowanie przeciwników politycznych - to tylko niektóre z jego przewinień). Kiedy żył, nie wolno było mówić ani pisać o jego zbrodniach, obywatele ZSRR musieli go gloryfikować i przedstawiać jako postać pozytywną. Dopiero, gdy Stalin umarł, można było zacząć publicznie wypowiadać się na temat jego niegodziwości (z tej możliwości skorzystał np. Nikita Chruszczow). Czy ktoś - w imię idiotycznej zasady “O zmarłych mówimy albo dobrze, albo wcale” - ośmieliłby się zanegować konieczność ujawnienia zbrodni stalinizmu? Jeśli tak, to byłoby to niesprawiedliwe i godne najwyższej pogardy!


Zakończenie

Jak widać, opinia, według której “o zmarłych należy mówić albo dobrze, albo wcale”, jest kompletnie nietrafiona. Po świecie chodzili wszak ludzie, którzy postępowali tak źle, że przedstawianie ich w pozytywnym świetle byłoby zniewagą dla skrzywdzonych przez nich osób. Taką zniewagą byłoby również milczenie o niegodziwościach zbrodniarzy, udawanie, iż tego typu skandale nigdy nie miały miejsca. Według mnie, zawsze trzeba mówić prawdę - nawet, jeśli jest ona mroczna i źle świadczy o osobach, które już nie żyją.


Natalia Julia Nowak,
31 października 2010 r.

Brak komentarzy: