poniedziałek, 10 maja 2010

Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość

Jakiś czas temu, kiedy wertowałam serwis YouTube.com w poszukiwaniu utworów amerykańskiego artysty Boyda Rice’a (wiecie, tego od UNPOP ART - SZTUKI NIEPOP), znalazłam piosenkę pt. “Past, Present Future”, która pochodzi z płyty nagranej przez tego muzyka razem z aktorką Giddle Partridge. Początkowo kompozycja raczej mi się nie podobała, jednak później - po którymś odtworzeniu - niespodziewanie przypadła mi do gustu. Utwór jest o tyle interesujący, że pospolite, typowe, “standardowe” zmartwienia podmiotu lirycznego (młodej dziewczyny) urastają w nim do rangi poważnych problemów, nad którymi warto się pochylić i które zasługują na odrobinę patosu oraz refleksji.

Tym, co uderza mnie w piosence najbardziej, jest głos Giddle Partridge, który wydaje się wręcz stworzony do recytacji tego konkretnego “kawałka“. Amerykanka w niezwykle przekonujący sposób gra rolę słodkiej, zagubionej, niepewnej, samotnej, potrzebującej wsparcia i czułości dzieweczki, której smutki - chociaż tak zwyczajne, banalne i nieoryginalne - sprawiają wrażenie naprawdę ważnych oraz nie pozostawiają odbiorcy obojętnym. Pozwólcie, że zaprezentuję Wam dokonane przeze mnie tłumaczenie piosenki “Past, Present, Future” (“Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość”). O ile można nazwać ten utwór piosenką, bo nie posiada on ani konkretnej melodii (tylko podkład muzyczny) ani śpiewu (tylko zsynchronizowaną z rytmem melorecytację).


Boyd Rice & Giddle Partridge
“Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość”
(przekład Natalii Julii Nowak)



Przeszłość

Przeszłość… Teraz pozwól mi powiedzieć o przeszłości.
Przeszłość jest wypełniona cichymi uciechami i zepsutymi zabawkami,
Śmiejącymi się dziewczynkami i dokuczliwymi chłopcami.
Czy kiedykolwiek byłam zakochana? Nazywałam to zakochaniem.
Chciałam powiedzieć: odczuwałam to jak zakochanie.
Były momenty, gdy…
Cóż, były momenty, gdy…

Teraźniejszość

Wyjść z Tobą? Dlaczego nie…
Czy chciałabym zatańczyć? Oczywiście!
Wybrać się tej nocy na spacer wzdłuż plaży? Z przyjemnością.
Ale nie próbuj mnie dotykać,
Nie próbuj mnie dotykać,
Bo to nigdy więcej się nie zdarzy.
Zatańczymy?

Przyszłość

Jutro? No cóż, jutro jest daleko stąd.
Może któregoś dnia wezmę czyjąś dłoń,
Może gdzieś ktoś zrozumie.
Wiesz, dawniej śpiewałam: “A-tisket, a-tasket
A green and yellow basket”.
Jestem całkowicie spakowana, idę swoją drogą
I mam zamiar się zakochać.
Lecz na ten moment… to nie wygląda dobrze.
Na ten moment… to nigdy więcej się nie zdarzy.
Nie sądzę, by to miało kiedykolwiek się powtórzyć.



Tematyka piosenki, którą właśnie Wam zaprezentowałam, jest mi zupełnie obca, a problemy podmiotu lirycznego zdecydowanie różnią się od tych przeżywanych przeze mnie. Chociaż najprawdopodobniej jestem w podobnym wieku, jak bohaterka utworu “Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość”, mam zupełnie inne podejście do życia oraz hierarchię wartości. Dla mnie nie liczy się miłość, chodzenie na randki czy tworzenie związków partnerskich, tylko walka o lepszy świat i lepszą Polskę. Krótko mówiąc: polityka. Z podmiotem lirycznym łączy mnie jednak skłonność do popadania w zadumę, nieustanne porównywanie teraźniejszości do przeszłości (i vice versa), brak nadziei na lepsze jutro, depresja, niezadowolenie z otaczającego świata, nieufność, niepewność oraz lęk przed tym, co może się wydarzyć w przyszłości.

Nie powinniście więc się dziwić, że kompozycja “Past, Present, Future” z repertuaru Boyda Rice’a i Giddle Partridge zainspirowała mnie do napisania parafrazy, która również “kręci się” wokół tematu “Przeszłości, Teraźniejszości i Przyszłości”. Różnica polega na tym, że ja w mojej przeróbce nie koncentruję się na sprawach sercowych, tylko na tych bardziej uniwersalnych, związanych z sytuacją w naszej Ojczyźnie i w ogóle na Ziemi. Nastrój parafrazy jest taki sam jak w oryginale, jednak wyrażone w niej uczucia - melancholia, przygnębienie, pesymizm - mają zupełnie inne przyczyny (myślę, że trudniejsze lub wręcz niemożliwe do wyeliminowania). Przekonajcie się sami, jak to wygląda.


Natalia Julia Nowak
“Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość”
(parafraza tekstu Boyda Rice’a i Giddle Partridge)



Przeszłość

Przeszłość… Cóż mogę powiedzieć o przeszłości?
Przeszłość jest stale na ustach starszych ludzi,
W artykułach prasowych i publikacjach książkowych,
W podręcznikach szkolnych i adaptacjach filmowych.
Czy wiem coś na jej temat? Nazywam to wiedzą.
Myślę, że można to traktować jak wiedzę.
Czasem pytam siebie, czy…
Cóż, czasem pytam siebie, czy…

Teraźniejszość

Czy żyjemy w Wolnej Polsce? Skąd rozkazy Brukseli?
Czy posiadamy własną gospodarkę? Gdzie nasz kapitał?
Czy po Traktacie Lizbońskim mamy prawo weta?
Utraciliśmy je,
Lecz nie myślmy o otwartej walce,
Nie myślmy o otwartej walce,
Bo to nigdy więcej się nie zdarzy.
Czy patriotyzm umarł?!

Przyszłość

Jutro? Jutro wydaje się już przesądzone.
Może kiedyś Polacy zrozumieją swój błąd,
Może kiedyś postanowią go naprawić.
Wiecie, że snuję wizje radykalnych przemian
I jestem gotowa na najgorsze,
Chociaż boję się trudu ponoszenia ofiar.
Chcę prawicowego autorytaryzmu, pełnej suwerenności
I prawnej ochrony życia wszystkich dzieci poczętych.
Lecz na ten moment… to nie wygląda dobrze.
Na ten moment… to nigdy więcej się nie zdarzy.
Nie sądzę, by to miało kiedykolwiek się powtórzyć.



Nie jestem pewna, czy mam ochotę wyjaśniać poszczególne wersy i użyte przeze mnie sformułowania (np. urwaną końcówkę pierwszej zwrotki, zawierającą pytanie na temat poprzedniego ustroju Polski albo wzmiankę o “trudzie ponoszenia ofiar” w strofie trzeciej). Dla wielu z Was moja parafraza “Przeszłości, Teraźniejszości, Przyszłości” może być zupełnie niezrozumiała, jednak ja doskonale wiem, co chciałam wyrazić w tym tekście. A są to myśli zdecydowanie niewesołe, które nie nastrajają mnie optymistycznie, nie pozwalają zapomnieć o rzeczywistości i nie motywują do dalszego działania. Nie należę do osób naiwnych, zdaję sobie sprawę z faktu, iż moje marzenia nie mają szansy na spełnienie, a prowadzona od kilku lat walka zakończy się sromotną klęską. Jednak czasami… Ech, czasami dochodzę do wniosku, że jest jeszcze gorzej niż sądziłam. Oprócz tego wszystkiego, istnieje w moim życiu strach, który nakłada na mnie jakąś blokadę i - mówiąc metaforycznie - nie pozwala mi ruszyć ręką. Używając zacytowanych już słów Giddle Partridge: “Na ten moment… to nie wygląda dobrze. Na ten moment… to nigdy więcej się nie zdarzy. Nie sądzę, by to miało kiedykolwiek się powtórzyć”.

Mam nadzieję, iż ten ponury, pozbawiony treści felieton Was nie zanudził. Napisałam go, ponieważ miałam taką potrzebę psychiczną i chciałam wyrzucić z siebie kilka rzeczy. Dziękuję Wam, że rzuciliście na niego okiem - bez względu na to, czy cokolwiek z niego zrozumieliście. Pozdrawiam i życzę pogody ducha (mimo wszystko)!


Natalia Julia Nowak (En-Dżej-En)

Brak komentarzy: