czwartek, 6 maja 2010

I znowu misheard!

1. Fonetyczny zapis obcojęzycznej piosenki? To może być zabawne!



Jakieś pół roku temu napisałam lekki felietonik pt. „Misheard, czyli wersja alternatywna”, w którym udowodniłam, że czasami ludzkie ucho słyszy to, co po prostu chce słyszeć. Niektórzy ludzie, szczególnie słuchacze muzyki black i death metalowej, pasjonują się dokonywaniem fonetycznych zapisów niewyraźnego, obcojęzycznego śpiewu. Ich zapiski, dokonywane wyłącznie ze słuchu, publikowane w serwisie YouTube.com i oznaczane terminem „misheard” albo „wersja alternatywna”, niemal zawsze brzmią absurdalnie i wywołują u odbiorców rozbawienie. No, bo jak tu się nie śmiać, kiedy ktoś - słuchając anglojęzycznej lub innej cudzoziemskiej piosenki - słyszy cudactwa typu „ugryzło rybę w wora”, “nasze kasze są, kot suchy zza pazuchy chciałby więcej” czy “idziemy kijem mieszać piach”?!



2. “Backmasking” jako szczególna forma “misheardu”



Oczywiście, utwory black i death metalowe nie są jedynymi, które można fonetycznie zapisywać i publikować w Internecie jako „misheard”. Od kilkudziesięciu lat ogromną popularnością cieszy się spisywanie tego, co słychać podczas odtwarzania piosenki bądź innego nagrania wspak (od ostatniej sekundy do pierwszej). Zabawne, obrazoburcze lub intrygujące teksty, wynajdywane podczas wstecznego odtwarzania głosu, określa się takimi terminami jak „backmasking”, „backward masking”, “reverse speech” lub po prostu “reversed”. Jeśli chodzi o odwrócone nagrania polskojęzyczne, przy ich tytułach często umieszcza się magiczne słowa “od tyłu”. Z “backmaskingiem” wiąże się teoria spiskowa, według której ukryte teksty to nic innego jak przekazy do podświadomości (podprogowe, subliminalne), mające na celu manipulowanie człowiekiem bez jego wiedzy i zgody. Niektórzy przypuszczają wręcz, że owe przekazy są wiadomościami od szatana. Nie będę ukrywać, że przez krótki czas (lata 2006-2007) byłam zwolenniczką tej teorii, jednak - poznawszy technikę opracowywania “wersji alternatywnych” - przestałam w nią wierzyć. Mimo to, nadal lubię słuchać odwróconych piosenek i śmiać się z bełkotu, który chwilami lub na całej rozciągłości brzmi jak przypadkowe zlepki konkretnych wyrazów.



3. Wyobraźnia nie zna granic



Niedawno miałam okazję się przekonać, że “wersja alternatywna” wcale nie musi być tworzona na podstawie obcojęzycznej lub odwróconej “na lewą stronę” piosenki. Okazuje się, iż ludzie obdarzeni bujną wyobraźnią potrafią robić “misheardy” z autentycznych nagrań video - i to bardzo poważnych, przedstawiających wielkie tragedie. Mam tu na myśli pewien filmik, który zarejestrowano amatorską kamerą zaraz po katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Nie kwestionuję tego, że pod koniec nagrania słychać jakieś strzały, przywodzące na myśl strzelanie z pistoletu. Absolutnie tego nie kwestionuję. Jednak przyznam, iż mam trochę żalu do ludzi, którzy słyszą w zarejestrowanych dialogach to, co chcą słyszeć.



4. “Nie zabijajcie nas!” czy “Ubijaj tuda!”? Misheard smoleński



Śledząc ogólnointernetową dyskusję, która toczy się od dnia publikacji filmiku, zauważyłam, że niemal każdy Internauta dostrzega w tym nagraniu coś innego. Przykład? Tam, gdzie według jednych słychać “Nie zabijajcie nas!”, według drugich jest “Ubijaj tuda!” albo “Pribiegaj sjuda!“. Tam, gdzie jedni słyszą polskie słowa “Patrz pod nogi”, inni zauważają “Patrz mi w oczy“, ewentualnie “Patrz mu w oczy“. Wiele kontrowersji wzbudza także okrzyk kamerzysty. Zdaniem części Internautów, autor nagrania woła “Ni ch**a sjebie” lub “Ni ch**a sjebia“. Zdaniem innych - “Ni ch**a Sybir”. Ciekawe, co Wy byście usłyszeli? Bo ja mogę potwierdzić tylko to, że w jednym z fragmentów słychać rozkaz “Dawaj gnata!”, wypowiadany z charakterystycznym, rosyjskim akcentem. Ech, sama nie wiem, czy zabawa w zgadywanie “co autorzy mieli na myśli” jest słuszna z punktu widzenia etycznego (wszak rozmawiają oni o katastrofie lotniczej i jej ofiarach). Ale nie da się ukryć, iż dla niektórych osób takie pseudonaukowe dociekania mogą być prawdziwą ucieczką od rzeczywistości oraz sposobem na nudę.



5. Chińska “Międzynarodówka” - wersja alternatywna



No, ale nie rozmawiajmy już o smoleńskiej katastrofie i niezidentyfikowanych dźwiękach zarejestrowanych w tamtejszym lesie. Przejdźmy do rzeczy najważniejszej, czyli do mojego własnego “misheardu”. W artykule, o którym wspomniałam na początku wywodu, opublikowałam “alternatywną wersję” komunistycznego hymnu, czyli “Międzynarodówki”. Był to fonetyczny zapis rockowej, młodzieżowej, chińskojęzycznej wersji pieśni, którą można znaleźć w serwisie YouTube.com po wpisaniu takich haseł jak “mao zedong the savior and father”, “the father of communist china” czy “chinese internationale rock version”. Mój “misheard” zawierał elementy nie tylko polsko-, ale także angielsko-, hiszpańsko-, francusko-, rosyjsko- i niemieckojęzyczne (np. “I want once again”, “ole”, “bon ton”, “swaboda”, “heil”). Bo właśnie z takimi wyrazami utożsamiłam nieznane mi chińskie słówka.



6. Ośmieszyłam komunizm. Teraz czas na wyśmianie faszyzmu!



Jeśli myśleliście, że sparodiowanie jednej, obcojęzycznej piosenki wystarczy mi do szczęścia, to byliście w błędzie! Tak się bowiem składa, iż po wyśmianiu utworu komunistycznego ogarnęła mnie ochota, aby w identyczny sposób potraktować utwór faszystowski. Zarówno komunizm, jak i faszyzm, były ideologiami totalitarnymi, które pociągnęły za sobą wiele ofiar i strat materialnych oraz doprowadziły do wybuchu drugiej wojny światowej. Uważam, że będzie sprawiedliwie, jeśli “zmasakruję” i raz na zawsze skompromituję “kawałki”, propagujące te krwawe reżimy. Ponieważ na “Międzynarodówce” zdążyłam już się wyżyć, dzisiaj dokonam gwałtu na skinheadowskiej piosence pt. “Camicia Nera” z repertuaru włoskiego zespołu Malnatt. Przekonajcie się, co słyszę, kiedy odtwarzam ten beznadziejny utwór! Absolutnie nie są to słowa charakterystyczne dla mowy włoskiej.


Uwaga! Poniższy “misheard” powstał wyłącznie w celach rozrywkowo-satyrycznych i NIE ma na celu propagowania twórczości ani poglądów grupy Malnatt!



Malnatt - „Camicia Nera”
(wersja alternatywna pt. “Karmi Cię Nera”)




Komunę on robi, na plecach istota,
Sterta g****anych, tych samych, wikary.
Chciano faszisti, błękit Ci to ta.
Oni, Wy - migom płać siano trema-ri!
Ciebie nam odsłoni, Cię Negra euta…
Nie chcą daimonu, sitwę mera.
Tam ja podszedłem Danielę nie w porę.
Bueno, que kota? Entre honorem!


Karmi Cię Nera - płatna maniera!
Karmi Cię Nera - płatna maniera!


Wygra Teneria Bułgaria, niemoty!
Chciał go prześcignąć i dotarł do roli.
Chciał go Antonio, utarto mu koty.
Kocha dziewczyny, litania, honory.
Nie chcą, namierzaj rysunek, pięta.
Na nos trwa “Rota”, głupi mi gra!
Obywatele, sitwa mym honorem!
Sitwa litania, po wtóre: siniory!


Karmi Cię Nera - płatna maniera!
Karmi Cię Nera - płatna maniera!


Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino!


Piwa litania, faszista-goj.
I tak, Dziewczyno, Lolita p***doli.
Wygra Teneria w dresach kultury.
Kogo nie widzi? In-vitro mi w folii!
I kłam Bożenie, na notę Ci ta?
Na most Arabia, techno mera!
Tam ja poszedłem, kampania Milanu,
Po nią - zalety!


Karmi Cię Nera - płatna maniera!
Karmi Cię Nera - płatna maniera!


Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino i wal, Tania!
Wojna i moda, pij wino!




7. Coś z niczego, czyli analiza i interpretacja bełkotu


7.1. Określenie podmiotu lirycznego i jego najważniejszych cech



Osobą mówiącą w tekście “Karmi Cię Nera” jest tajemniczy przedstawiciel “kampanii Milanu”, który wiedzie podwójne życie i posiada dwa zupełnie różne oblicza. Z jednej strony, jest człowiekiem wysoko postawionym, który utrzymuje bliskie kontakty z merem miasta - słuchaczem muzyki techno (“sitwa mera”, “techno mera“) oraz pragnie uchodzić za niezwykle religijnego, etycznego, kulturalnego i patriotycznego (“litania”, “wikary”, “honorem”, “dresach kultury“, “Rota“). Z drugiej - propaguje swobodny styl życia (“wal, Tania“), chętnie sięga po alkohol (“pij wino”, “piwa”), robi interesy z podejrzanymi osobami (“migom płać siano”), popiera sztuczne zapłodnienia i tworzenie ludzkich zarodków w foliach (“in-vitro mi w folii“). Bohater piosenki nie stroni od kobiet, przy czym należy podkreślić, iż postępuje wobec nich bardzo nieuczciwie: posługuje się podstępem, aby zaszkodzić Danieli (“Tam ja podszedłem Danielę nie w porę“), zachęca odbiorczynię - Tanię do oszukiwania Bożeny (“I kłam Bożenie, na notę Ci ta?”), a Lolitę postrzega jako zwykłą ladacznicę (“Lolita p***doli”).



7.2. Włochy - Bułgaria - Peru



Podmiot liryczny, podobnie jak wielu innych mężczyzn, interesuje się piłką nożną. Jest fanatycznym kibicem drużyny Teneria Bułgaria, który w dosyć agresywny sposób przekonuje innych ludzi, iż jego ulubiona formacja odniesie sukces w najbliższym meczu (“Wygra Teneria Bułgaria, niemoty!”). Warto zaznaczyć, że wspomniana drużyna piłkarska najprawdopodobniej nie istnieje w rzeczywistości. W Bułgarii nie ma takiego miasta jak Teneria, można je za to znaleźć w Peru (Ameryka Południowa).



7.3. Hiszpańskie makaronizmy i podróż do Arabii



Osoba mówiąca w tekście interesuje się nie tylko piłką nożną, hedonistycznymi zabawami i romansami, ale także językami obcymi - kilkakrotnie zdarza jej się użyć słówek hiszpańskojęzycznych (“bueno”, “que”, “entre”, “siniory”). Oznacza to, że bohater tekstu jest człowiekiem wykształconym i światowym. Oprócz wymienionych pasji, podmiot liryczny ma jeszcze jedno hobby: uwielbia podróżować po świecie, np. do Arabii. Mężczyzna interesuje się życiem swoich przyjaciół-faszystów, chętnie opowiada o tym, co im się przydarzyło (“Chciał go prześcignąć i dotarł do roli. Chciał go Antonio, utarto mu koty”). Jest negatywnie nastawiony do znajomości Tanii z Nerą - w dosyć pogardliwy sposób stwierdza, iż utrzymywanie jednej kobiety przez drugą to po prostu “płatna maniera”.



7.4. Daimonion, czyli to, czego faszyści absolutnie NIE lubią



Poza tym, ma złe zdanie na temat artysty, który w jego obecności wykonuje polskie pieśni patriotyczne (“Głupi mi gra”). Bohater utworu twierdzi, iż jego znajomi-faszyści są źli, zdemoralizowani i nie lubią własnego sumienia (“Nie chcą daimonu”. Wyraz “daimon” to neologizm utworzony od filozoficznego pojęcia “daimonion”, które oznacza głos wewnętrzny, ostrzegający przed dokonywaniem nieetycznych wyborów). Na szczęście, postać posiada ważną zaletę moralną - otwarcie sprzeciwia się ideologii marksistowskiej i demaskuje ludzi, którzy próbują wprowadzić ustrój komunistyczny (“Komunę on robi”).



7.5. Bohater piosenki jako drugi Tartuffe



Jak widać, człowiek mówiący w tekście jest obłudny i dwulicowy. Wprawdzie dba o swój wizerunek i przejmuje się opinią innych, jednak postawa, którą przyjmuje w sytuacjach oficjalnych, ma niewiele wspólnego z jego prawdziwym charakterem i temperamentem. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że podmiot liryczny reprezentuje ten sam typ osobowości co tytułowy bohater “Świętoszka” Moliera. Miejmy nadzieję, iż piosenka o przedstawicielu “kampanii Milanu” okaże się wystarczającym ostrzeżeniem przed nieszczerością i hipokryzją.



8. Zakończenie + życzenia rozsądku



To chyba wszystko, co chciałam dziś napisać na temat tzw. “wersji alternatywnych”. Pozdrawiam serdecznie i życzę fantazji niezbędnej do opracowywania własnych “misheardów”! Oczywiście, nie aż tak wybujałej, żeby zatracić granicę między rzeczywistością a fikcją. Bo kiedy dochodzimy do wniosku, że nasze złudzenia są prawdą, stajemy się najzwyklejszymi w świecie niewolnikami Matrixa.



Natalia Julia Nowak (En-Dżej-En)

Brak komentarzy: