środa, 24 marca 2010

Narodowcy przeciwko narodowcom. Podobieństwa się odpychają

“To takie łatwe zniszczyć i potępić
Tych, których nie rozumiesz.
Zastanawiasz się może czasem,
Czy to jest usprawiedliwione? (…)

Zamykam oczy, gdy idę po cienkiej linii
Między miłością a nienawiścią,
Dla osoby z tą samą krwią w żyłach (…)
Zawiodłam Cię, ale uwierz mi,
Że Ty również mnie zawiodłeś”


Within Temptation, “Destroyed”




“Trochę wspomnień tamtych dni…”


Poglądów nacjonalistycznych, antydemokratycznych i skrajnie konserwatywnych nie wyniosłam ani z domu, ani z podwórka, ani tym bardziej ze szkoły. Do wszystkiego, co dzisiaj wchodzi w skład mojego światopoglądu, doszłam samodzielnie, i to okrężną drogą. Kiedy byłam dzieckiem, wypowiadałam się i zachowywałam jak mała, wywrotowa feministka, nie widziałam nic złego w związkach homoseksualnych oraz popierałam klonowanie ludzi. Później, jako gimnazjalistka, stałam się kimś w rodzaju kosmopolitycznej chrześcijańskiej demokratki (chadeczki), która wprawdzie prowadziła walkę ze zjawiskami aborcji i eutanazji, ale nie uznawała takich pojęć jak Ojczyzna czy Naród. Nie wiem, kim byłabym dzisiaj, gdybym przypadkowo nie zaczęła słuchać Radia Maryja, które przekonało mnie do wartości narodowych i patriotycznych. Na pewno nie byłabym współpracowniczką Polskiej Partii Narodowej…


“Wczoraj jeszcze młoda, jednak płyną lata jak w rzece woda…”


Moje poglądy ukształtowały się w pełni, kiedy miałam 17 lat, a więc w roku 2008 - wtedy właśnie uświadomiłam sobie, jakie jest moje spojrzenie na poszczególne zjawiska polityczne, społeczne, ekonomiczne i międzynarodowe. Stałam się zdecydowaną konserwatystką, patriotką, nacjonalistką, eurosceptyczką, antyfeministką, antydemokratką i tercerystką (zwolenniczką Trzeciej Drogi w gospodarce). Ponieważ bardzo lubiłam RM i “Nasz Dziennik”, media ojca Tadeusza Rydzyka były dla mnie głównymi autorytetami w kwestiach ideologicznych (aczkolwiek nie podzielałam płynącej stamtąd wiary w Boga i aprobaty dla ustroju demokratycznego). Nie przeszkadzało mi to jednak w poszukiwaniu innych podmiotów o poglądach zbliżonych do moich. Za każdym razem, kiedy spotykałam ludzi, będących jednocześnie konserwatystami, obrońcami życia poczętego i przeciwnikami obecności Polski w Unii Europejskiej, cieszyłam się jak dziecko oraz pragnęłam się z nimi zaprzyjaźnić, stowarzyszyć. Szczególnie radowały mnie kontakty z osobami wybitnie radykalnymi, a zwłaszcza z nacjonalistami, którzy mi imponowali.


“Rozwiewa się niebo jak fatamorgana…”


Uważałam, że skoro tych ostatnich - do których wkrótce dołączyłam - jest tak niewielu, to powinni oni trzymać się razem, aby przetrwać konfrontację ze znacznie potężniejszymi i liczniejszymi przeciwnikami. Nawiązywałam znajomości z wieloma narodowcami, najczęściej z sympatykami Narodowego Odrodzenia Polski i Obozu Narodowo-Radykalnego, jednak dziękowałam losowi za istnienie również innych organizacji nacjonalistycznych - Polskiej Partii Narodowej, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Wielkiej Polski… Ba! Dziękowałam za każdą organizację prawicową, niekoniecznie narodową! Rozmawiałam z przedstawicielami tych ugrupowań, wymieniałam z nimi spostrzeżenia, uwagi i refleksje… Sielanka trwałaby pewnie do dzisiaj, gdybym pewnego dnia - z ogromną rozpaczą i przerażeniem - nie zauważyła, iż ci podobni do siebie ludzie, zamiast budować silną i zwartą opozycję dla demoliberalizmu, drą ze sobą koty, wieszają na sobie psy, podkładają sobie świnię, robią się w konia, obrzucają mięsem, opluwają żółcią itd.


“Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko działa jakby na złość…”


Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego osoby, których poglądy są ze sobą zbieżne w jakichś 90 procentach, które walczą po tej samej stronie frontu, z tym samym wrogiem i o te same cele, tak bardzo się nienawidzą? Dlaczego ludzie, odwołujący się do identycznych idei, gloryfikujący bądź potępiający te same postacie historyczne, posługujący się jednakową albo bardzo podobną symboliką, nie mogą dojść do porozumienia? Dlaczego, zamiast wspierać swoich sojuszników, kłócą się nawet na polu bitwy? Dlaczego organizacje nacjonalistyczne, pomimo znacznego rozdrobnienia, rozdrabniają się jeszcze bardziej, przez co stanowią łatwiejszy cel dla nieprzyjaciela i po prostu słabną (lub wręcz zanikają)? Czy my, narodowcy, naprawdę musimy tracić czas i energię na spory personalne? Przecież ten czas i tę energię można by wykorzystać na walkę o suwerenną, zdrową Polskę!


“Tacy sami, a ściana między nami…”


Stare przysłowie mówi: “wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Pomyślmy więc, jak wiele tracimy, opluwając swoich przyjaciół, wyzywając ich od najgorszych i pomawiając o przeróżne niegodziwości! Ech, przypomina mi się cytat z pewnej znanej piosenki: “Tacy sami, a ściana między nami”. To prawda, drodzy nacjonaliści… Jesteśmy do siebie tak podobni, że moglibyśmy stworzyć jedną, potężną i liczącą się formację, lecz - zamiast tego - kroczymy ścieżką, która prowadzi donikąd. Tymczasem sytuacja, w której obecnie znajduje się nasza Ojczyzna, jest tak opłakana, iż wymaga natychmiastowej naprawy. Uwierzcie mi, że nie naprawimy niczego, jeżeli nie weźmiemy się w garść i nie stworzymy silnej opozycji dla demoliberalizmu, lewactwa, Unii Europejskiej i kosmopolityzmu! Nasz nieprzyjaciel jest tak silny i niebezpieczny, że żadne z małych stowarzyszeń, działających samodzielnie i zwaśnionych z innymi, nigdy nie zdoła go powstrzymać. A organizacje nacjonalistyczne są małe, o czym świadczy fakt, że nawet te największe, posiadające status partii politycznych (PPN i NOP) nie mają szans na zdobycie władzy. To smutne, ale prawdziwe. Dlatego błagam: zróbmy coś ze sobą, przestańmy się kłócić i walczmy dalej jako mocna, zgodna formacja! Wówczas nie będziemy tak łatwi do pokonania jak obecnie…


“Damy radę, bo nie damy się skłócić…”


Ktoś kiedyś opowiedział mi przypowieść bądź anegdotę o jakimś afrykańskim królu, który przed śmiercią postanowił przekazać swoją mądrość poddanym. Powiedział on, że ludzie są jak gałązki. Jedną gałązkę można bardzo łatwo złamać, lecz jeśli weźmie się ich wiele, stworzą one grubą, twardą całość i wówczas ich przełamanie stanie się niemożliwe. Tak samo jest z grupami narodowymi. Mała organizacja może zostać bez trudu “złamana”, czyli unieszkodliwiona lub nawet zlikwidowana przez nieżyczliwe czynniki. Jednak z wieloma organizacjami, współpracującymi ze sobą, nie pójdzie wrogom już tak łatwo. Czy teraz rozumiecie, dlaczego porzucenie wzajemnych niesnasek i stworzenie jednolitego frontu jest koniecznością? Moi Drodzy, istnieje w języku polskim takie pojęcie jak solidarność międzyludzka (chociaż ja nie lubię tego terminu, bowiem przywodzi mi on na myśl pewien ruch społeczny, który przyczynił się do stworzenia obecnego - a więc beznadziejnego - systemu politycznego). Oznacza ono zjednoczenie, zgodną współpracę, lojalność i odpowiedzialność, wynikające z posiadania jednakowych przekonań oraz dążenia do wspólnego celu. A właśnie tych cech nam brakuje… Kiedy wreszcie dojrzejemy i przestaniemy się przekomarzać jak dzieci w piaskownicy?!


“Taki jest prawdziwy świat i nie wiem, czy to zmienisz…”


Jak już ustaliliśmy, sytuacja w polskim ruchu narodowym jest nieciekawa i wymaga niezwłocznej naprawy. Ja sama, będąc pozytywnie nastawioną do całego stronnictwa, długo nie zauważałam niesmacznych konfliktów, toczących się między nacjonalistami. Kiedy przyszło mi wybierać między współpracą z Polską Partią Narodową a współpracą z Narodowym Odrodzeniem Polski, bardzo długo się wahałam i do samego końca odczuwałam lęk. Wiedziałam, że jeśli wybiorę PPN, to zwolennicy NOP-u odwrócą się ode mnie, i vice versa. Naturalnie, moje obawy się spełniły (pamiętam dramatyczne e-maile od pewnego NOP-owca, który rozpaczliwie zaklinał mnie, bym zrezygnowała ze współpracy z PPN-em!). Czy powinnam robić sobie nadzieję na zjednoczenie narodowców, czy też taki optymizm nie ma sensu? Oj, chyba to drugie. Bo skoro, zgodnie z przysłowiem, “przeciwieństwa się przyciągają”, to “podobieństwa” powinny się “odpychać”. Gorzka analogia, ot co! A wiecie, co w tym wszystkim jest najbardziej haniebne? To, że czasami łatwiej jest mi znaleźć wspólny język z neoliberałem lub komunistą niż z drugim nacjonalistą…


Natalia Julia Nowak


P.S.
Cytaty zawarte w nagłówkach poszczególnych akapitów pochodzą z piosenek zespołów Łzy, Closterkeller, Fenomen, Lady Pank i WWO.

Brak komentarzy: